Dzisiaj chętnie zająłbym się tematyką szczycieńską, ale aktualnie nie jestem na bieżąco. Cały tydzień spędziłem w Warszawie, a po powrocie nie zdążyłem przejrzeć miejscowej prasy. Nic zatem nie wiem. Nie chciałbym zanudzać czytelników sentymentalnymi opisami miejsc, które odwiedziłem w Stolicy - mieście, gdzie spędziłem 60 lat życia. Spróbuję więc nieco inaczej.

Dodaj komentarz

Kilka dni temu zatelefonowała do mnie zaprzyjaźniona pani. Mieszkanka Szczytna. Porozmawialiśmy trochę o tutejszych sprawach, po czym usłyszałem: dlaczego ty o tym nie piszesz? Zdumiało mnie to trochę, ponieważ na temat co najmniej połowy omawianych tematów wypowiedziałem swoje zdanie w licznych kurkowych felietonach. Kiedy powiedziałem o tym mojej rozmówczyni, to ona z kolei zdziwiła się i wyjaśniła: wiesz, nie czytam twoich felietonów, bo ty zawsze pisałeś o sprawach warszawskich, a to mnie specjalnie nie interesuje.

Dodaj komentarz

Przed tygodniem wspomniałem „dżunglę” po kinie „Jurand”, sugerując solidne ogrodzenie owej żenady murem i zaproszenie artystów grafficiarzy do jego przyozdobienia. Jak napisałem, nie jest to żaden mój wynalazek, a powszechnie stosowana w wielu miastach świata recepta na ukrycie brzydoty, której nie da się usunąć.

Dodaj komentarz

Tydzień temu wspominałem sławnych polskich artystów estrady. Wielki świat! Teraz wracam do Szczytna. Dzisiejszego Szczytna.

Dodaj komentarz

W ostatnich dwóch felietonach opisywałem niektóre uroki Szczytna. Zwłaszcza te po zapadnięciu zmroku, które mogłem zaobserwować podczas codziennych, wieczornych spacerów. Dzisiaj zatem oderwijmy się na chwilę od naszego miasta i dla odmiany poplotkujmy o niektórych polskich artystach powszechnie znanych z estrady, a także telewizji i filmu.

Dodaj komentarz

Przed tygodniem napisałem kilka słów o nocnym życiu Szczytna. Szczerze mówiąc nie bardzo miałem o czym pisać, bo coś takiego, w pełnym znaczeniu tego słowa, w naszym mieście nie istnieje. Był to zatem rodzaj skargi. Mojej skargi. Człowieka, który spać chodzi dość późno, a że telewizję oglądam raczej wyrywkowo, wolałbym wieczorne godziny spędzić w gronie osób o podobnym usposobieniu. Dziesiątki lat mieszkając w Warszawie takie grono zapewniali mi bywalcy zamkniętych, nocnych klubów. Najpierw studenckiego klubu STODOŁA, później klubu architektów SARP, przy ulicy Foksal, następnie aktorski SPATIF i wreszcie, tuż przed wyprowadzeniem się do Szczytna, klub artystów SCENA. W owych, zamkniętych dla osób postronnych lokalach, bywało tak zwane „swoje grono”. Każdy czuł się u siebie.

Dodaj komentarz

Tytuł mocno na wyrost, bo czy jest coś takiego w naszym mieście jak nocne życie? Według mojej dotychczasowej wiedzy nic takiego nie istnieje, ale postanowiłem sprawdzić to jeszcze raz.

Dodaj komentarz

Minęło dwanaście dni między Świętem Bożego Narodzenia, a Świętem Trzech Króli. Bardzo wiele nakazów i zakazów, a także wróżb łączy się z tym magicznym okresem.

Dodaj komentarz

Niewiele ponad rok temu zmarł w Warszawie Józef Balicki. Dokładnie cztery miesiące po jubileuszu swoich dziewięćdziesiątych urodzin. Postać dość niezwykła, a przy tym związana z naszym regionem. Dlatego chcę mu dzisiaj poświęcić aktualny felieton. Józef Balicki urodził się w roku 1924.

Dodaj komentarz

Już za chwilę kolejne Święto Bożego Narodzenia. Jak co roku będziemy celebrować świąteczne dni według uświęconych naszą rodzimą tradycją obyczajów. Obyczajów powszechnie znanych i respektowanych w każdym polskim domu.

Dodaj komentarz

Ostatnią sobotę miło spędziłem na prywatnym przyjęciu, pośród dość licznej grupy przyjaciół. Mimo że to już prawie dwa miesiące minęły od mojego powrotu z wyprawy na Kubę, goście owego spotkania wciąż domagali się egzotycznych wspomnień i opowieści z karaibskiej wyspy.

Dodaj komentarz

Co jakiś czas powraca w mediach sprawa odbudowy szczycieńskiego zamku. A przynajmniej zagospodarowania terenu ruin pod kątem potrzeb turystów odwiedzających nasze miasto.

Dodaj komentarz

Jest niedziela. Właśnie wróciliśmy z żoną do Szczytna, po prawie tygodniowym pobycie w Warszawie. Powodem naszego wyjazdu było zaproszenie na doroczne wręczanie Dziennikarskiej Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego.

Dodaj komentarz

Mam na myśli komentarze dotyczące wydarzeń o jakich czytałem w miejscowych tygodnikach, zaraz po powrocie z urlopu. Czyli będzie to kontynuacja felietonu sprzed tygodnia, zatytułowanego „Przegląd prasy”.

Dodaj komentarz

Przez ostatnie trzy tygodnie pisałem o Kubie, gdzie urlopowałem przez prawie cały miesiąc. Uroki zabytkowej wyspy (stolica państwa Hawana, miasto powstałe w roku 1519, w roku 1982 zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO), jej krajobraz, tropikalny klimat oraz dość dziwaczne dla nas społeczne odrębności, wynikające z wciąż jeszcze żywego ustroju socjalistycznego, to temat nie na trzy felietony, ale na odrębną książkę.

Dodaj komentarz

W poprzednim felietonie obiecałem, że jeszcze raz napiszę o Kubie i że to będzie, póki co, ostatni raz. No to piszę. Tym razem o jedzeniu.

Dodaj komentarz

Przed tygodniem napisałem kilka słów o moich tegorocznych wakacjach na Kubie. Skupiłem się na lokalnych ciekawostkach wynikających z socjalistycznego ustroju jaki panuje na wyspie. Ciekawostkach jakże przypominających Polskę z okresu PRL-u. Zapewne nie uniknę dalszych porównań, ale na początek o czym innym.

Dodaj komentarz

Cały miesiąc spędziłem na Kubie. To już „ostatni dzwonek”, aby średnio zamożny Europejczyk mógł sobie zafundować wakacyjny pobyt w tym kraju. Przypuszczam, że za kilka lat będzie to jedno z najdroższych turystycznych miejsc na świecie, dostępne tylko dla nielicznych. Wybrałem się na Kubę w towarzystwie podróżnika i fotografika Ryszarda Sobolewskiego.

Dodaj komentarz

Tydzień temu pisałem o podróżach kulinarnych Jana Kalkowskiego, jakie odbył on w latach siedemdziesiątych. Jan Kalkowski był krakowskim dziennikarzem, związanym z tygodnikiem „Przekrój”, gdzie prowadził rubrykę „Jedno danie”. Opowiedziałem w felietonie sprzed tygodnia o tym, jakie to kulinarne niespodzianki zaskoczyły go w krajach, które wówczas odwiedził.

Dodaj komentarz

Ostatnio pisałem niemal wyłącznie na tematy aktualne, związane ze Szczytnem i naszym regionem. Dzisiaj zatem zmienię tematykę na nieco lżejszą, choć międzynarodową, a także cofniemy się w czasie. Wpadła mi w rękę książka Jana Kalkowskiego „Podróże kulinarne”.

Dodaj komentarz