Dość rzadko moje felietony spotykają się z komentarzem na internetowej stronie „Kurka Mazurskiego”. Tym razem, po opisie znanych mi osiedli grodzonych, przeczytałem kilka słów na temat swojego tekstu, napisanych przez szczycieńską mieszkankę jednego z takich osiedli. Zatem z całym szacunkiem zwracam się do Pani, odpowiadając na przedstawiony mi zarzut.

Dodaj komentarz

W poprzednim numerze „Kurka Mazurskiego” mój redakcyjny kolega Marek Plitt napisał ciekawy artykuł o szczycieńskich zamkniętych osiedlach mieszkaniowych, czyli miejskich enklawach ogrodzonych płotem z obowiązkowym szlabanem w bramie. Każdy mieszkaniec takiego osiedla jest w posiadaniu indywidualnego pilota i może ów szlaban otworzyć. Obcym wara! Rozmawiałem z Markiem wcześniej na ten temat, rozważając wiele aspektów, których jemu nie udało się zmieścić w swoim autorskim artykule. Zatem pozwolę sobie dorzucić do zamieszczonego przed tygodniem tekstu kilka spostrzeżeń.

Dodaj komentarz

Przy okazji porządkowania domowej biblioteki - z uwagi na brak miejsca na regałach część książek należało zapakować w pudła - przejrzałem sporą kolekcję biografii wielkich, polskich artystów. Pośród podziwianych przeze mnie luminarzy wszelkich dziedzin sztuki za szczególny talent uważam aktorkę Irenę Kwiatkowską.

Dodaj komentarz

Ucieszyła mnie informacja prasowa, że rozpoczęto produkcję filmu fabularnego o polskich pilotach dywizjonów myśliwskich walczących podczas II wojny światowej w obronie Anglii. Moje pokolenie zafascynowane było ich wojennymi wyczynami. Kto z nas nie czytał książki „Dywizjon 303” napisanej przez Arkadego Fiedlera w roku 1941.

Dodaj komentarz

„To już jest jesień, chcesz czy nie chcesz, przyszła tu i będzie trwać...” - tak rozpoczyna się jedna z pierwszych, jeszcze studenckich, piosenek Andrzeja Rosiewicza. Przez lata napisano bardzo dużo utworów śpiewanych na temat jesieni i wszystkie w bardzo smutnym nastroju. Ten nastój najtrafniej określił Jeremi Przybora, jako „smuteczek, chandereczka, melancholijka”. Przedwojenne herbaciane jesienne róże były smutne, a Andrzej Bogucki, w powojennych latach pięćdziesiątych śpiewał „a mnie jest szkoda lata”. Lato akurat i nam skończyło się, nastał zapowiadany czas smutku, należałoby zatem coś z tym zrobić.

Dodaj komentarz

Jeszcze niedawno pisałem w „Kurku” o początku lata, o licznych turystach i ofercie wakacyjnej Szczytna oraz sąsiadujących z nim miast. A że była to oferta bogata, toteż pamiętam, iż nie szczędziłem pochwał organizatorom. Tymczasem mamy już wrzesień i choć pogoda raczej dopisuje, miasto pustoszeje.

Dodaj komentarz

Od czasu do czasu, mimo szacownego wieku i siwych włosów, mam okazję pobalować tu i tam. Wprawdzie z upływem lat dobrzy ludzie zapraszają mnie coraz rzadziej, ale jednak. Niegdyś bywało lepiej, toteż mam przynajmniej co powspominać.

Dodaj komentarz

W tytule dzisiejszego felietonu nie ma żadnego podtekstu, czy aluzji. Będzie to sentymentalny tekst o nieco już zapomnianej modzie podawania na domowych przyjęciach, jako przystawki, eleganckich, drobnych kanapeczek.

Dodaj komentarz

Od ponad ośmiu laty spoglądam na świat z perspektywy niskiej grzędy. Dziś spróbuję wznieść się znacznie wyżej. Najwyżej jak można w Szczytnie, bo aż na szczyt ratuszowej wieży. Wspominałem w jednym z poprzednich felietonów, że obecne lato spędzam głównie na widokowych poziomach ratusza, gdzie urządziłem sobie coś w rodzaju niewielkiej pracowni.

Dodaj komentarz

Osiemnaście lat to wiek poważny. Pełnoletniość. Tyle lat ma już szczycieński „Jarmark Mazurski”, od ośmiu lat nazywany „Mazurskim jazz - Jarmarkiem”. Tę rocznicę warto uczcić chwilą wspomnień, jako że historia powstania owej znaczącej w regionie imprezy wydaje mi się dość interesująca. I to nie tylko dlatego, że ja również mam w niej swoje miejsce.

Dodaj komentarz

Upalne, szczycieńskie lato powoli przemija, a ja wciąż nie znajduję czasu, aby pospacerować po mieście i okolicy, zakosztować słońca, wdychając zapach naszych jezior, albo po prostu posiedzieć nieco dłużej w jednym z kawiarnianych ogródków. Czyli, ogólnie rzecz ujmując, poczuć smak mazurskich wakacji.

Dodaj komentarz

Prawdziwy kabaret to sztuka ulotna. Żywi się chwilą. Dniem dzisiejszym, który dostarcza aktualnych tematów do satyrycznej obróbki. Pretekstem do powstania żartobliwych, a niekiedy także złośliwych tekstów bywają codzienne spostrzeżenia dotyczące naszej obyczajowości, meandrów polityki i wszelakich innych stosunków międzyludzkich. Dlatego to, co dzisiaj wydaje nam się zabawne i warte „obśmiania”, już za chwilę przestaje być aktualne i zupełnie nas nie śmieszy.

Dodaj komentarz

Kiedy tydzień temu przypominałem w swoim felietonie początki polskiej piłki nożnej, wciąż zaglądałem do literatury z tamtych lat, aby upewnić się co do własnej, historycznej wiedzy.

Dodaj komentarz

Zacznę od oświadczenia, że nie jestem ani zapalonym kibicem sportowym, ani tym bardziej znawcą piłki nożnej, zatem mój felieton nie będzie analizą poczynań reprezentacji Polski i innych nacji na minionych mistrzostwach Europy, ale raczej garścią wspomnień i dywagacji na tematy obyczajowe, ze sportem związane.

Dodaj komentarz

Letni sezon w Szczytnie to przede wszystkim najazd niezliczonej masy turystów. Głównie polskich, ale także niemieckich, a sporadycznie również przedstawicieli innych nacji. Polaków, popularnie nazywanych tu „warszawiakami”, bardzo łatwo rozpoznać. Zwłaszcza w Kauflandzie, gdzie codziennie robię zakupy.

Dodaj komentarz

Początek letniego sezonu w Szczytnie i okolicy uważam za niebywale udany. Ileż to nie dzieje się staraniem ambitnych realizatorów wydarzeń kulturalnych, sportowych, turystycznych, edukacyjnych i... wszelakich. Nie sposób opisać każdej z imprez, nie mniej o kilku wspomnę. Szczególnie zaimponowała mi tegoroczna inicjatywa gminnych ośrodków kultury.

Dodaj komentarz

Dzisiejszy felieton zatytułowałem dość przewrotnie, ponieważ chciałbym sprowokować nim mojego znakomitego sąsiada z łamów „Kurka Mazurskiego” doktora Tarasiuka.

Dodaj komentarz

W Galerii Miejskiego Domu Kultury w Szczytnie można obecnie obejrzeć wystawę prac szczycieńskiego artysty plastyka Przemka Kozaka. Poszedłem i obejrzałem.

Dodaj komentarz

Ogromnie ucieszyła mnie wiadomość, że wreszcie znaleziono stałe miejsce do zaprezentowania kolekcji regionalnych eksponatów, zgromadzonych przez zmarłego kilka lat temu Henryka Dąbrowskiego. Pana Henryka znałem osobiście. Łączyła mnie z nim, jako pracownika Muzeum Mazurskiego w Szczytnie, stała współpraca przy opracowaniu jego cennych zbiorów pod kątem możliwie atrakcyjnego wyeksponowania ich. Mile wspominam tę współpracę, zatem dzisiaj kilka słów o panu Henryku i jego życiowej pasji.

Dodaj komentarz

W jednej z sensacyjnych powieści Kena Folletta szef międzynarodowej komórki wywiadowczej zadaje swojemu podwładnemu, wysokiej rangi oficerowi, pytanie mające sprawdzić poziom jego inteligencji. A pytanie owo brzmiało mniej więcej tak: „Dlaczego odbicie w lustrze zamienia stronę lewą i prawą, a nie zamienia góry z dołem”.

Dodaj komentarz